Najkrócej: restrukturyzacja spółki może pomóc zarządowi ograniczyć ryzyko osobistej odpowiedzialności, ale nie działa jak automatyczna tarcza. Znaczenie ma przede wszystkim czas reakcji, formalny skutek postępowania, prawdziwość danych, kontrola nowych zobowiązań oraz to, czy zarząd nie podejmuje większych decyzji bez wymaganych zgód.
Największe uproszczenie brzmi: "złożymy restrukturyzację i zarząd będzie bezpieczny". To nie jest bezpieczne założenie. W wielu sytuacjach liczy się nie sama intencja ani rozpoczęcie rozmów z doradcą, lecz to, czy we właściwym czasie zgłoszono wniosek o upadłość, otwarto postępowanie restrukturyzacyjne albo zatwierdzono układ w postępowaniu o zatwierdzenie układu. Przy PZU szczególnie łatwo pomylić przygotowanie dokumentów i obwieszczenie z ostatecznym skutkiem układu.
Dla zarządu praktyczne pytanie nie brzmi więc tylko: "czy restrukturyzacja nas chroni?". Lepsze pytanie brzmi: czy zarząd potrafi wykazać, kiedy zauważył kryzys, jakie dane zebrał, jakie warianty porównał, dlaczego wybrał restrukturyzację zamiast albo obok upadłości i jak kontrolował firmę po rozpoczęciu procedury.
Najpierw termin, dopiero potem nazwa procedury
Odpowiedzialność zarządu w kryzysie zaczyna się od czasu. Jeżeli spółka traci zdolność do wykonywania wymagalnych zobowiązań pieniężnych, zarząd powinien szybko ustalić, czy powstała podstawa do ogłoszenia upadłości. Prawo upadłościowe przewiduje zasadę 30 dni na zgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości od dnia, w którym taka podstawa wystąpiła.
Tego terminu nie warto odkładać do momentu, w którym bank wypowie umowę, urząd zajmie rachunek albo wierzyciel złoży własny wniosek. Ustawowe sygnały alarmowe są konkretne. Jeżeli opóźnienie w płatnościach przekracza 3 miesiące, działa domniemanie utraty zdolności do wykonywania wymagalnych zobowiązań pieniężnych. Przy osobach prawnych znaczenie ma także stan, w którym zobowiązania pieniężne przekraczają wartość majątku przez okres dłuższy niż 24 miesiące.
Te liczby nie przesądzają same o wyniku sprawy, ale powinny zatrzymać zarząd przed dalszym działaniem "z miesiąca na miesiąc". Od tego momentu potrzebna jest nie tylko rozmowa o restrukturyzacji, lecz także zapisanie osi czasu: kiedy pojawiły się zaległości, jakie były kwoty, które zobowiązania stały się wymagalne, jakie środki były na rachunkach, które umowy zostały wypowiedziane i czy spółka mogła finansować bieżącą działalność. To właśnie dlatego decyzję o tym, kiedy rozpocząć restrukturyzację przedsiębiorstwa, trzeba opierać na danych, a nie na oczekiwaniu na kolejny ruch wierzyciela.
| Sygnał | Co powinien zrobić zarząd | Główne ryzyko |
|---|---|---|
| Zaległości narastają, ale są krótsze niż 3 miesiące | Sprawdzić cash flow, listę wierzycieli, rentowność zleceń i wariant układowy. | Uznanie krótkiego kryzysu za przejściowy bez danych. |
| Opóźnienia przekraczają 3 miesiące | Udokumentować analizę niewypłacalności i porównać restrukturyzację z upadłością. | Zwłoka w terminie 30 dni na wniosek upadłościowy. |
| Zobowiązania przewyższają majątek dłużej niż 24 miesiące | Sprawdzić test bilansowy, majątek niewchodzący do masy i strukturę zobowiązań. | Traktowanie problemu kapitałowego jak zwykłej luki płynności. |
| Wierzyciel składa wniosek o upadłość | Ustalić etap sprawy, daty, KRZ, dokumenty i realność układu. | Reakcja dopiero po ruchu wierzyciela, bez przygotowanych danych. |
Praktyczny wniosek: zarząd nie powinien zaczynać od wyboru najbardziej wygodnej nazwy postępowania. Najpierw trzeba ustalić datę kryzysu, termin ustawowy i realność planu. Dopiero wtedy można odpowiedzialnie wybrać PZU, przyspieszone postępowanie układowe, postępowanie układowe, sanację albo równoległą analizę upadłościową.
Czy samo złożenie wniosku restrukturyzacyjnego wystarczy
Nie wolno bezrefleksyjnie zakładać, że samo złożenie wniosku restrukturyzacyjnego daje zarządowi taki sam skutek jak terminowy wniosek o upadłość. W przepisach dotyczących odpowiedzialności znaczenie ma często formalny rezultat: otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego albo zatwierdzenie układu w postępowaniu o zatwierdzenie układu. Samo przygotowanie dokumentów, podpisanie umowy z nadzorcą układu albo wysłanie wniosku może być dowodowo ważne, ale nie zawsze wystarcza jako przesłanka obrony.
To jest szczególnie istotne przy PZU. Postępowanie o zatwierdzenie układu zaczyna się inaczej niż klasyczne postępowania sądowe. Dłużnik pracuje z nadzorcą układu, sporządza spisy, przygotowuje propozycje i może dojść do obwieszczenia o ustaleniu dnia układowego. Po obwieszczeniu pojawia się ochrona i nadzorca układu wykonuje uprawnienia nadzorcy sądowego, ale to nadal nie oznacza, że układ został zatwierdzony. Jeżeli w terminie 4 miesięcy od obwieszczenia nie wpłynie do sądu wniosek o zatwierdzenie układu, skutki obwieszczenia wygasają w ustawowym reżimie.
W trybach sądowych sytuacja również wymaga ostrożności. Złożenie wniosku o otwarcie postępowania może uruchamiać określone skutki procesowe, zwłaszcza przy zbiegu z wnioskiem upadłościowym, ale zarząd nadal powinien pytać: czy postępowanie zostanie otwarte, czy sąd nie odmówi ze względu na pokrzywdzenie wierzycieli, czy spółka uprawdopodobni zdolność do regulowania kosztów i nowych zobowiązań oraz czy nie mija termin na wniosek upadłościowy.
Przy zbiegu wniosku restrukturyzacyjnego i wniosku o ogłoszenie upadłości działa zasada pierwszeństwa rozpoznania sprawy restrukturyzacyjnej. Nie jest to jednak zgoda na zwłokę. Jeżeli restrukturyzacja wygląda jak pismo złożone wyłącznie po to, aby opóźnić upadłość, a spółka nie pokazuje realnego układu, kompletnej listy wierzycieli i źródła finansowania bieżących kosztów, argument zarządu słabnie.
Praktyczny wniosek: gdy termin 30 dni jest blisko albo już budzi wątpliwości, zarząd powinien rozważyć równoległe działania restrukturyzacyjne i upadłościowe. Nie chodzi o automatyczne składanie dwóch wniosków w każdej sprawie, lecz o niedopuszczenie do sytuacji, w której zarząd czeka na otwarcie restrukturyzacji, a później okazuje się, że formalny skutek przyszedł zbyt późno albo w ogóle nie nastąpił.
Art. 299 KSH, podatki i składki
Najczęściej przy odpowiedzialności zarządu pojawia się art. 299 Kodeksu spółek handlowych. Dotyczy on członków zarządu spółki z o.o. i opiera się na założeniu, że jeżeli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna, wierzyciel może kierować roszczenie do członków zarządu. Zarząd może się bronić, wykazując między innymi właściwy czas reakcji, brak winy albo brak szkody po stronie wierzyciela.
W restrukturyzacji kluczowe jest to, że obrona członka zarządu nie powinna opierać się na samym zdaniu: "podjęliśmy próbę naprawy". Potrzebne są konkrety: kiedy powstały przesłanki niewypłacalności, co zostało złożone albo otwarte, kiedy zatwierdzono układ, jakie dane były znane zarządowi i czy wierzyciel rzeczywiście poniósł szkodę wskutek zaniechania.
Osobno trzeba traktować zaległości podatkowe i składkowe. Przy podatkach istotny jest art. 116 Ordynacji podatkowej, który przewiduje odpowiedzialność członków zarządu całym majątkiem za zaległości podatkowe spółek kapitałowych, jeżeli egzekucja z majątku spółki okazała się w całości albo w części bezskuteczna, a członek zarządu nie wykaże ustawowych przesłanek obrony albo nie wskaże majątku pozwalającego na zaspokojenie zaległości w znacznej części. Przy składkach ZUS podobny filtr wynika z odesłań w przepisach ubezpieczeniowych.
Trzeci obszar to ryzyko karne. Kodeks spółek handlowych przewiduje odpowiedzialność za niezgłoszenie wniosku o upadłość spółki handlowej pomimo powstania warunków uzasadniających upadłość. Nie każdy spór o datę niewypłacalności oznacza od razu odpowiedzialność karną, ale zarząd nie powinien ignorować tego reżimu, gdy spółka przez dłuższy czas nie płaci wymagalnych zobowiązań i nie ma udokumentowanej decyzji.
| Reżim | Co jest punktem kontroli | Co powinna pokazać dokumentacja |
|---|---|---|
| Art. 299 KSH | Bezskuteczność egzekucji wobec spółki z o.o. i zachowanie zarządu we właściwym czasie. | Datę kryzysu, analizę niewypłacalności, decyzję o upadłości lub restrukturyzacji, brak winy albo brak szkody. |
| Art. 21 Prawa upadłościowego | Terminowe wykonanie obowiązku złożenia wniosku upadłościowego. | Kiedy powstała podstawa upadłości, kto miał obowiązek działania, czy w czasie doszło do formalnego skutku restrukturyzacyjnego. |
| Art. 116 Ordynacji podatkowej | Zaległości podatkowe, bezskuteczność egzekucji i przesłanki obrony członka zarządu. | Okres pełnienia funkcji, terminy płatności danin, działania w czasie właściwym, ewentualny majątek do egzekucji. |
| Art. 586 KSH | Brak zgłoszenia upadłości mimo powstania warunków. | Oś czasu, posiedzenia zarządu, dane finansowe, decyzje i powody wyboru ścieżki. |
Praktyczny wniosek: zarząd potrzebuje osi czasu, a nie tylko kopii postanowienia restrukturyzacyjnego. Im większy spór o datę niewypłacalności, tym większe znaczenie mają dokumenty z okresu sprzed formalnego startu postępowania.
Obowiązki informacyjne po rozpoczęciu restrukturyzacji
Po rozpoczęciu restrukturyzacji odpowiedzialność zarządu nie kończy się na tym, że sprawa trafiła do nadzorcy albo sądu. Przeciwnie, od tego momentu rośnie znaczenie danych. Nadzorca układu, nadzorca sądowy, zarządca, sędzia-komisarz i wierzyciele nie mogą ocenić układu na podstawie ogólnych zapewnień, że firma "potrzebuje czasu".
Minimalny pakiet informacji powinien obejmować listę wierzycieli, kwoty i terminy wymagalności, wierzytelności sporne, zabezpieczenia, egzekucje, zajęcia rachunków, pozwy, majątek, należności, umowy krytyczne, zobowiązania publicznoprawne, zobowiązania pracownicze, zobowiązania bieżące i prognozę cash flow. Te dane muszą być spójne między zarządem, księgowością, dokumentami dla nadzorcy i komunikacją z wierzycielami.
Ryzyko informacyjne jest realne. Prawo restrukturyzacyjne przewiduje odpowiedzialność za dostarczanie nieprawdziwych informacji w celu ich wykorzystania w postępowaniu, zatajenie informacji mających istotne znaczenie oraz niewydanie zarządcy ksiąg rachunkowych lub innych dokumentów dotyczących majątku. W praktyce nie chodzi tylko o sankcje. Brak danych może doprowadzić do utraty wiarygodności, sporu z nadzorcą, problemu z głosowaniem, odmowy zatwierdzenia układu albo umorzenia postępowania.
Szczególnie ryzykowne są sytuacje, w których zarząd:
- pokazuje inną kwotę zadłużenia bankowi, inną nadzorcy, a inną w komunikacji do wierzycieli;
- nie ujawnia spornych wierzytelności, bo "jeszcze trwa rozmowa";
- pomija zabezpieczenia rzeczowe, poręczenia, przewłaszczenia albo cesje;
- nie rozdziela zobowiązań historycznych od bieżących;
- nie potrafi wskazać, które umowy są kluczowe dla przychodów;
- przekazuje plan układu bez cash flow pokazującego źródło spłat;
- w sanacji nie wydaje zarządcy ksiąg, dokumentów albo informacji o majątku.
Obowiązki informacyjne powinny zostać przełożone na prostą procedurę. Jedna osoba po stronie spółki powinna odpowiadać za aktualną listę wierzycieli. Księgowość powinna oznaczać datę powstania i wymagalności zobowiązań. Zarząd powinien wiedzieć, które dane są już potwierdzone dokumentami, a które są roboczym założeniem. Komunikaty do wierzycieli powinny wynikać z tych samych liczb, które widzi nadzorca.
Czerwona flaga jest prosta: jeżeli zarząd nie potrafi w jednym miejscu pokazać aktualnego zadłużenia, spornych pozycji, zabezpieczeń, majątku i krótkoterminowego cash flow, nie powinien składać wierzycielom twardych obietnic. W restrukturyzacji niespójne dane szybko stają się problemem odpowiedzialności, a nie tylko porządku administracyjnego.
Zwykły zarząd i decyzje wymagające zgody
Restrukturyzacja nie zawsze odbiera dotychczasowemu zarządowi prowadzenie spraw spółki. W wielu trybach dłużnik zachowuje zarząd własny, ale ta zasada nie oznacza pełnej swobody. Trzeba odróżnić czynności zwykłego zarządu od czynności przekraczających zwykły zarząd. Szersze omówienie ról nadzorcy, zarządcy i zarządu własnego naturalnie łączy się z pytaniem, kto zarządza firmą w restrukturyzacji.
Czynności zwykłego zarządu to zwykle działania potrzebne do codziennego funkcjonowania przedsiębiorstwa: typowa sprzedaż, zakup materiałów do bieżących zamówień, wypłata wynagrodzeń, opłacenie energii, standardowa obsługa klientów i zwykłe fakturowanie. Nie rozstrzyga o tym sama kwota. Decyduje to, czy czynność jest typowa dla tej firmy i czy nie zmienia istotnie majątku, zadłużenia, zabezpieczeń, pozycji wierzycieli albo możliwości wykonania układu.
Czynności przekraczające zwykły zarząd wymagają zgody nadzorcy sądowego, chyba że ustawa przewiduje zezwolenie rady wierzycieli albo inny szczególny mechanizm. Zgoda może zostać udzielona także po dokonaniu czynności w terminie 30 dni, ale traktowanie zgody następczej jako planu działania jest ryzykowne. Przy większej transakcji bezpieczna kolejność to: kwalifikacja, opis skutków, zgoda, podpis, wykonanie.
Do decyzji, które zarząd powinien zatrzymać przed wykonaniem, należą zwłaszcza:
- sprzedaż nieruchomości, maszyn, zapasów o dużej wartości, domeny, systemu IT albo składnika potrzebnego do generowania przychodu;
- zaciągnięcie kredytu, pożyczki, finansowania pomostowego, faktoringu albo innego zobowiązania wpływającego na przyszły cash flow;
- ustanowienie hipoteki, zastawu, przewłaszczenia, cesji należności, poręczenia albo innego zabezpieczenia;
- zawarcie dużej ugody z wierzycielem;
- potrącenie albo kompensata o istotnej wartości;
- płatność na rzecz wspólnika, członka grupy, podmiotu powiązanego albo osoby o szczególnej relacji ze spółką;
- rezygnacja z umowy kluczowej dla sprzedaży, produkcji, logistyki albo finansowania;
- przyjęcie dużego zamówienia bez potwierdzonego finansowania kosztów wykonania.
Warto ustawić wewnętrzną matrycę zgód. Nie musi być rozbudowana. Powinna jednak odpowiadać na pytanie, kto zatrzymuje decyzję, kto sprawdza cash flow, kto opisuje wpływ na wierzycieli i kto kontaktuje się z nadzorcą albo zarządcą. Bez takiej matrycy zarząd może formalnie zachować kontrolę, ale operacyjnie generować błędy, które później trudno obronić.
| Decyzja | Czy zwykle wymaga zatrzymania | Co sprawdzić przed podpisem |
|---|---|---|
| Bieżący zakup materiałów do potwierdzonego zamówienia | Nie zawsze, jeżeli mieści się w normalnym rytmie działalności. | Czy ma pokrycie w cash flow i nie tworzy nowej zaległości. |
| Sprzedaż aktywa potrzebnego do działalności | Tak. | Wpływ na przychód, wierzycieli, zabezpieczenia i wykonanie układu. |
| Nowe finansowanie albo zabezpieczenie | Tak. | Koszt, kolejność zaspokojenia, zgody i zdolność spłaty. |
| Ugoda z wybranym wierzycielem | Zwykle tak. | Czy nie uprzywilejowuje wierzyciela i czy jest zgodna z układem. |
| Płatność do podmiotu powiązanego | Tak. | Rynkowość, podstawa zobowiązania, status długu i zgody. |
Praktyczny wniosek: po starcie restrukturyzacji zarząd powinien działać wolniej przy decyzjach dużych, nietypowych i nieodwracalnych. Bieżąca działalność ma trwać, ale większe czynności muszą być możliwe do obrony prawnie, finansowo i operacyjnie.
Kiedy restrukturyzacja nie powinna być traktowana jako tarcza
Restrukturyzacja jest narzędziem do zawarcia układu i uniknięcia upadłości, jeżeli da się chronić słuszne prawa wierzycieli. Nie powinna być używana jako sposób na samą zwłokę. Dla odpowiedzialności zarządu szczególnie niebezpieczny jest model, w którym spółka przez wiele miesięcy nie płaci wymagalnych zobowiązań, nie prowadzi analizy niewypłacalności, a dopiero po silnym nacisku wierzyciela składa ogólny wniosek restrukturyzacyjny.
Nie warto traktować restrukturyzacji jako tarczy, gdy:
- spółka nie ma aktualnego cash flow i nie wie, czy zapłaci nowe faktury;
- zaległości przekraczają 3 miesiące, ale zarząd nie ustalił daty powstania niewypłacalności;
- wniosek restrukturyzacyjny ma zatrzymać jednego wierzyciela, a nie uporządkować całość zadłużenia;
- propozycje układowe opierają się na niepotwierdzonym wzroście sprzedaży;
- spółka dalej zaciąga nowe zobowiązania bez źródła spłaty;
- kluczowe umowy są już wypowiedziane, a nie ma planu ich zastąpienia;
- zarząd sprzedaje majątek potrzebny do działania tylko po to, aby chwilowo poprawić saldo rachunku;
- dokumenty dla nadzorcy są niepełne albo niespójne.
W takich sytuacjach zarząd powinien wrócić do porównania dwóch scenariuszy: restrukturyzacyjnego i upadłościowego. Restrukturyzacja jest racjonalna, gdy firma ma działający biznes, źródło finansowania kosztów bieżących, wiarygodne propozycje układowe i lepszą perspektywę dla wierzycieli niż chaotyczna egzekucja albo upadłość. Jeżeli tych elementów nie ma, sama procedura może tylko powiększyć szkodę i stworzyć kolejne zobowiązania.
To porównanie nie musi od razu przesądzać o upadłości. Powinno jednak zostać udokumentowane. Zarząd powinien zapisać, jakie dane finansowe analizował, jakie były warianty, jakie ryzyka widział, dlaczego uznał restrukturyzację za możliwą i co zrobi, jeżeli układ nie będzie realny. Brak takiego zapisu jest problemem szczególnie wtedy, gdy po czasie wierzyciel, organ podatkowy albo sąd pyta, dlaczego zarząd nie działał wcześniej.
Praktyczny wniosek: restrukturyzacja pomaga zarządowi wtedy, gdy jest terminową, policzalną i kontrolowaną odpowiedzią na kryzys. Nie pomaga, gdy jest ostatnim ruchem po miesiącach zwłoki i bez danych pokazujących, że układ można wykonać.
Wspólnicy, sanacja i utrata kontroli
Odpowiedzialność za reakcję na niewypłacalność zasadniczo obciąża zarząd, a nie wspólników jako takich. To ważne, bo w kryzysie właściciele mogą naciskać na czekanie, dopłaty "później", rozmowy z bankiem albo sprzedaż majątku, ale nie zwalnia to zarządu z obowiązku samodzielnej oceny sytuacji. Wspólnicy mogą być konieczni do wykonania planu, jednak nie zastępują decyzji zarządu tam, gdzie ustawa wymaga działania osób prowadzących sprawy i reprezentujących spółkę.
Równocześnie zarząd nie powinien ignorować właścicieli. Jeżeli plan wymaga dopłat, podwyższenia kapitału, sprzedaży nieruchomości, zmiany umowy spółki, konwersji długu na udziały albo uchwały o dalszym istnieniu spółki, trzeba wcześniej sprawdzić decyzje wspólników przy restrukturyzacji spółki. Ogólne poparcie wspólników dla ratowania firmy nie wystarczy, jeżeli konkretny plan wymaga uchwały, aktu notarialnego albo finansowania w określonym terminie.
Osobny problem pojawia się w sanacji. To najdalej idące postępowanie restrukturyzacyjne. Co do zasady zarządca przejmuje zarząd masą sanacyjną, a dotychczasowy zarząd traci samodzielny wpływ na decyzje dotyczące tej masy. Sanacja może być potrzebna, gdy spółka wymaga głębokich działań naprawczych, ale dla zarządu oznacza to zmianę roli. Nie wolno jej wybierać wyłącznie dlatego, że daje mocniejszą ochronę, bez akceptacji realnej ingerencji w prowadzenie przedsiębiorstwa.
Czerwona flaga pojawia się wtedy, gdy zarząd chce sanacji, aby zatrzymać presję wierzycieli, ale jednocześnie zakłada, że dalej będzie samodzielnie decydował o majątku, płatnościach, umowach i sprzedaży. Druga czerwona flaga to sytuacja odwrotna: wspólnicy deklarują finansowanie, ale nie podejmują uchwał albo nie wskazują kwot, terminów i warunków. W obu wariantach plan wygląda lepiej na papierze niż w wykonaniu.
Praktyczny wniosek: zarząd powinien oddzielić trzy poziomy decyzji. Pierwszy to obowiązki zarządu przy niewypłacalności. Drugi to zgody i uchwały właścicielskie potrzebne do wykonania planu. Trzeci to reżim postępowania, w którym nadzorca albo zarządca może ograniczać swobodę decyzji. Pomieszanie tych poziomów zwiększa ryzyko odpowiedzialności.
Jak zarząd powinien udokumentować decyzję krok po kroku
Najbezpieczniejszy porządek działania jest prosty: najpierw dane, potem kwalifikacja prawna, następnie wybór ścieżki i dopiero komunikacja do wierzycieli. Zarząd nie musi przewidzieć każdego zdarzenia, ale powinien umieć pokazać, że działał na aktualnych informacjach i nie ignorował ryzyk.
Przed wyborem restrukturyzacji zarząd powinien przejść przez następującą listę:
- Ustalić datę pierwszych poważnych sygnałów kryzysu: zaległości, wypowiedzenia, zajęcia rachunków, wezwania, utratę limitów, spadek sprzedaży albo brak finansowania.
- Policzyć wiek zaległości, w szczególności zobowiązania przeterminowane ponad 30, 60 i 90 dni oraz opóźnienia przekraczające 3 miesiące.
- Sprawdzić, czy powstała podstawa do ogłoszenia upadłości i czy biegnie termin 30 dni na wniosek.
- Przygotować listę wierzycieli z podziałem na wierzytelności bezsporne, sporne, zabezpieczone, publicznoprawne, pracownicze, handlowe i bieżące.
- Przygotować krótkoterminowy cash flow z wpływami pewnymi, wpływami ryzykownymi, kosztami koniecznymi i środkami na nowe zobowiązania.
- Porównać wariant restrukturyzacyjny z upadłościowym: co daje lepszą perspektywę wierzycielom i czy firma utrzyma działalność.
- Wybrać tryb restrukturyzacji z uwzględnieniem poziomu sporów, potrzeby ochrony, zgód i ingerencji w zarządzanie.
- Ustalić, czy potrzebne są uchwały wspólników, zgody korporacyjne, zgody nadzorcy, rady wierzycieli, sędziego-komisarza albo działania zarządcy.
- Sporządzić uchwałę, notatkę albo protokół zarządu opisujący dane, założenia, ryzyka i powody decyzji.
- Ustawić procedurę po starcie: kto aktualizuje dane, kto zatwierdza płatności, kto kontaktuje się z nadzorcą i kto zatrzymuje decyzje przekraczające zwykły zarząd.
Ta lista nie gwarantuje, że wierzyciele przyjmą układ albo że nikt nie zakwestionuje działań zarządu. Daje jednak coś ważniejszego na etapie odpowiedzialności: porządek dowodowy. Jeżeli po czasie trzeba wykazać, że zarząd działał we właściwym czasie, bez winy, z realną analizą i z poszanowaniem praw wierzycieli, dokumenty z dnia decyzji są znacznie ważniejsze niż późniejsze wyjaśnienia.
Końcowy wniosek jest decyzyjny: restrukturyzacja wpływa na odpowiedzialność zarządu tylko wtedy, gdy jest wykonana w odpowiednim czasie i prowadzona w sposób zdyscyplinowany. Zarząd musi pilnować terminu upadłościowego, formalnego skutku restrukturyzacji, prawdziwych danych, zobowiązań bieżących, zwykłego zarządu i wymaganych zgód. Im późniejsza reakcja i im słabsza dokumentacja, tym trudniej traktować restrukturyzację jako argument ochronny.